niedziela, 15 lipca 2018

JEŻELI TO CZYTASZ, TO MOŻESZ DAĆ MI ZNAK


Budząc się rankiem chwytałam telefon, by odczytać wiadomość, że jestem tylko jego. W ciągu każdego dnia nad moją głową świeciło wtedy moje osobiste słońce, a wszystkie chmury tworzyły tylko serca i aparaty na niebie. To tekst dla niego. Wyłącznie dla niego. Uświadamiał mi, że moje diamentowano zielone oczy są warte każdych grzechów ludzkości. Róże pod moimi stopami. Płatki róż i ten uśmiech- magia. Widział często wylewane na podłogę łzy oraz mój śmiech, który niósł się metrami. Był moim fotografem. Student fotografii, którego wszędzie doceniali, a ja byłam dumna, gdy mogłam być jego osobistą modelką. To był mądry facet jak i fotograf, przyjaciel, psycholog, twórca, scenograf, charakteryzator- mogłabym tak pisać bez końca, bo to człowiek anioł. Z wielką nadzieją myślę, że tym aniołem się stał. Odszedł. Nie pamiętam kiedy się to stało. Rozmyło się całe tło moich wszystkich zdjęć, a na sercu pojawiła się rana. Wszelkie aparaty przestały się włączać, jego scenografie zepsuł wiatr i kurz. Odszedł, choć zawsze jest przy mnie.
Każda moja sesja jest dedykowana dla osoby, która wierzyła we mnie od samego początku. Każdy uśmiech o poranku chcę by dostrzegł gdziekolwiek jest. To była moja wielka skarbnica wiedzy i talentu. Dawałam z siebie wszystko. A teraz daje jeszcze więcej niż wtedy- dla niego.
Uważał, że kobiecość to nie seksualność, a delikatność. Mogłabym stać naga, a i tak uważałby to zawzięcie za coś pięknego jak piórko unoszące się na wietrze czy wodzie. Nigdy nie pozwolił mi w tym tonąć i trzymał za ramię mówiąc, że kiedyś będziemy musieli się rozstać. Teraz z bagażem doświadczeń wiem, że daje. Te zdjęcia są dla niego. Jestem kobietą i jestem z tego dumna, mój najwierniejszy kolego...


___________________________________________________________________
Ponad 790 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!


wtorek, 10 lipca 2018

CO POWIEDZIAŁABYM SAMEJ SOBIE KIEDYŚ? | NA-KD.COM

Żebym się rzecz jasna nie bała marzyć, bo wcześniejsze moje pragnienia były tylko w śnie. Dziś powoli stają się one rzeczywistością, ale dzięki Bogu, że wzięłam się za wszystkie marzenia już kilka miesięcy temu. Nie przyglądam się niczemu, lecz staram się pracować na sukces. Idzie mi do prawdy dobrze. Powiedziałabym również tym zielonym oczom, aby spoglądały w czyjeś oczy bez zawstydzenia- bo jestem wielka, warta czegoś w tym szarym świecie. Wtedy czułam się mało dowartościowana. Chyba to mnie w życiu najbardziej gubiło. Te poranki bez słowa i tylko sen, który był moim przyjacielem. Dziś budzę się wcześniej by oddychać świeżym powietrzem, spoglądać na wschód słońca. Nie miałam pojęcia, że to tak piękny widok, który nakręca do działania. Jeśli nie masz okazji to wstawaj rano. Zaparzaj sobie kawę i poczytaj książkę przy wschodzącym słońcu. Uwierzcie mi, że to o wiele bardziej bajeczny widok niż zachody- od dziś pokochajcie te wschody, a nie zachody.
Powiedziałabym tej małej mnie również bym częściej się uśmiechała do ludzi, którzy idą obok mnie ulicą. Oni naprawdę są życzliwi i mili w większości lub mniejszości, ale są- zdarzają się. Nie wiadomo kiedy spotkamy kogoś kto obróci nasze życie do góry nogami. Może to sąsiad, który o tej samej godzinie co i ty wynosi śmieci? Nigdy tak nie pomyśleliście? No właśnie. Powiedziałabym również, że jestem bardzo silna i zawsze powinnam taką być, a nie grać przed innymi, bo to ważna cecha. Można chować czasem głowę w piasek, ale zawsze byłam za cytatem, że świat należy do odważnych. To wielka mądrość i prawda naszych czasów. Opowiadałabym również o tym by nie płakać za kimś kto odchodzi z mojego życia, bo to wyłącznie jego wybór. Że te noce są by marzyć i spać. Dzień to rzeczywistość. Każdy stara się nocą patrząc w gwiazdy wymyślić tę najpiękniejszą, lecz ja ją mam spełniać za dnia i tak codziennie.
Powiedziałabym sobie również jak piękny może być świat każdego dnia życia. Jak cudownie przeżywać każdy kolejny rok, w którym stajemy się starsi. Że czas tak szybko pędzi i niedługo nie będzie czasu na zabawę w piaskownicy. Mówiłabym po cichutku, żebym nie przejmowała się jutrem, bo żyje jeszcze tym dniem. A pojutrze? Wszystko może się zmienić, lecz nie to, że ŻYJĘ.









Mam dla Was specjalną ofertę! Wpisując kod natasza_official20 otrzymacie 20% zniżki do sklepu NA-KD.COM myślę, że naprawdę warto. Takie piękne rzeczy wyłącznie u nich w niskich cenach i dobrych jakościową tkaninach. 
Polecam!#nakdxpolska #nakdfashion

___________________________________________________________________
Ponad 790 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!

wtorek, 3 lipca 2018

MUSISZ SIĘ OBAWIAĆ SAMEGO SIEBIE | IDEASHIRT.PL

Przyszło mi to zdanie do głowy, gdy zaczęłam projektować koszulkę. Chciałam stworzyć coś co naprawdę odda całą mnie. Gdy się głowiłam i troiłam to wpadło mi do głowy do zdanie i tak zostało. Wybrałam najlepszą czcionkę jaka mogła być. Bardzo malowniczą. Miało być coś pięknego- mojego. Oddałam wszystko. Prócz zieleni moich oczu, ale myślę, że podkreśliłam je w liściach. I czerwień tych róż- mogłaby malować moje usta. Myślę, że praca się udała. Poza tym również wzięło mnie na refleksje na temat ludzi. Cieszę się jak mała dziewczynka, że wreszcie powiem swoje kilka słów na temat tego dlaczego musimy się bać samych siebie. Jeżeli nigdy nikogo to nie zastanawiało to lepiej się skupcie teraz co jest zagrożeniem w waszym życiu. Nie wy sami? Jeśli odpowiecie, że mówię totalne pierdoły to jesteście w błędzie. Wiem, że oprócz tego, że maluje słowa jak najlepiej potrafię tutaj to również wbijam je prosto w czyjeś serce. Zdarza się też, że nimi strzelam jak z karabinu w siebie samą. To już jest podkreślenie słów, które napisałam sobie na koszulce. Czasem nastawiam się na krytykę innych, ale robię to z wielką przyjemnością, gdy jakaś część mnie mocno cierpi. Nie jest tak? Zrobiłam coś na wzór samej siebie. Oddaje moją duszę. Jestem zagrożeniem dla samej siebie. Brzmi niepokojąco, ale tak ma każdy z nas. Usiądźcie teraz i pomyślcie czy jesteście bezpieczni w swoim towarzystwie. Nie możemy kontrolować skutków naszych działań, lecz przyznanie się, że nie jesteśmy pewni swoich czynów jest wielkim czynem za co każdy powinien dostać nagrodę.
Jaki byłaby wasza koszulka lub bluza? Możecie się o tym przekonać. Kliknijcie tutaj IDEASHIRT i stwórzcie coś na wzór własnego charakteru i osobowości.








/
STWÓRZ ODBICIE SAMEGO SIEBIE RAZEM Z IDEASHIRT!

czwartek, 21 czerwca 2018

ZWYKŁY PORANEK

 Te toasty stały się bezsensowne, lecz jeżeli mamy pić za kogokolwiek to za miłość. Dziś rano obudziłam się całując czubek Twojego nosa i poczułam wielkie szczęście, że to mogło się wydarzyć i miało miejsce właśnie dziś- w pierwszy dzień lata. Zaparzając mocną kawę miałam na myśli tylko to by trwać w uścisku mojego największego serca do końca zachodu słońca, lecz szkoda zostawiać tak piękne godziny bez planu. Założyłam na siebie najlepsze ciuchy i pobiegłam na miasto, by kupić coś dobrego, od serca, na obiad i zbliżające się śniadanie. Przywitało mnie z rana rozgrzane słońce na moim policzku, który od szczęścia zarumieniony był już od piątej nad ranem. Czułam się rześko jak nigdy i swobodnie, bo leżałam naga w pościeli, gdy tuż obok było moje serce. Najpiękniejsze rozpoczęcie lata. Mało ludzi widzi w tym coś dobrego i znaczącego.
UMARŁAM DZIŚ NAD RANEM Z WŁASNEGO SZCZĘŚCIA- to się stało. Poprzewracałam mi w głowie sam fakt, że nie jestem sama. Uwielbiam ten zapach rumianku na ciele, który zawsze skrapla się pod prysznicem z ulubionym żelem pod prysznic jak rosa o poranku. Ta kawa przestała już tyle znaczyć co radość w tych pięknych niebieskich oczach. Wracając do mojego pójścia po pieczywo i inne składniki na obiad... oniemiałam. Tak dobrze nie czułam się nigdy. Mijałam mnóstwo ludzi po drodze, a oni patrząc się na mnie obdarzali mnie uśmiechem nie zdając sobie sprawy, że miałam ochotę wykrzyczeć z radości jakie mnie spotkało szczęście. To był zwykły poranek, lecz również i najlepszy jaki spotkał mnie w życiu. Zobaczyłam nad ranem najważniejszą dla mnie osobę i zasnęłam na chwilę. Zdałam sobie sprawę, że to nie sen, gdy wracałam do domu. Uśmiechnęłam się szczerze widząc balkon i okna domu, bo wiedziałam, że czeka. Otwierając drzwi ktoś mnie złapał i pocałował w policzek- to on. Był to jednak cud, a nie poranek. Zamknęło to moje powieki i chciałam pozostać w tym stanie. Czułam, że ludzie nie doceniają małych rzeczy, a raczej tych wielkich rzeczy i uczuć w małych drobiazgach. Ugięły mi się kolana jakbym miała upaść. Miłość złapała mnie w myślach za rękę. Poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Tak po prostu. Jakbym wszystko trzymała w sobie, jak w pamiętniku. Widział to w tych moich oczach. Znów lśniły. "Każdy tych Twoich zielonych oczu mi zazdrości"- stwierdził, a ja roztapiając się w uczuciu i słowach podałam delikatnie do stołu. Po czym poszłam popatrzeć w lustro w łazience powtarzając sobie w myślach "Jakie Ty masz dziewczyno szczęście". Teraz wiem dlaczego. Dojrzałam w słowach i gestach to czego nie każdy teraz potrafi. Odleciałam. I wróciłam na ziemię. To był mój poranek, moje szczęście. Śniadanie do łóżka i miłość od samego rana.
BLUZKA






                    BLUZKA || SPÓDNICA || SZTUCZNE RZĘSY
A jak wyglądają Twoje poranki?

_______________________________________________

Ponad 790 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!

poniedziałek, 4 czerwca 2018

TO KIEDYŚ POCHŁONIE

Starałam się w każdym dniu stąpać mocno po Ziemi. Nikt nie miał zobaczyć, że coś jest nie tak, bo to nie na tym rzecz polega- z resztą- nie lubię, gdy ktoś widzi w moich oczach smutek. Wszystkie drzewa zazieleniły się, a policzki zarumieniły jak na lepsze życie. Przyszła wiosna. Była moją ulubioną porą roku ze wszystkich. Nigdy nie przynosiła łez, lecz zawsze podchodziła do mnie i malowała mi na twarzy wielki uśmiech. Usta czerwieniła, a oczy malowała na przeróżne kolory. Podprowadzała w moje kręgi nowe osoby i chciała,aby zajęły mój czas tak bym nie myślała, że w zimie było coś nie tak. Teraz jest inaczej. Ta pora roku jest inna niż poprzednie. Totalnie jej nie rozumiem. Chciałam z całych sił malować linie i tworzyć mapę by wiedzieć, że idę w dobrym kierunku. Wszystkie kreski mi się pomieszały, a z moich oczu można teraz wyczytać jedynie zagubienie. Zawsze przecież wiedziałam czego chcę. Powtarzali: "Ty dziewczyno musisz wiedzieć, że jesteś wiele warta", już wtedy rosły mi skrzydła i mogłam odlecieć daleko w dal, ale nie teraz- teraz to wszystko się zmieniło.
Nie mam pojęcia czy to czasem przytłaczają mnie to kolejne wiosny, bo przecież z każdą przybiega mi lat, które uciekają mi przez palce. Zaczęłam się niepokoić swoim strachem jaki mnie przytłacza. Nie macie tak? Wciąż oglądam się za siebie. Często czuję, że coś jest na rzeczy- że coś jest nie tak. Ale nigdy nic za mną nie ma. Chciałabym z tym co mnie prześladuje stanąć twarzą w twarz. Jednak jeszcze nie miałam okazji. Nie boję się nigdy tylko ta myśl, że coś może pójść znów niewłaściwie. Przeraża.
Wszystko wokół smakuje teraz jak mój własny grzech, z którym mam sobie poradzić. Litry kawy i to tej najlepszej, bo mam takie psikusy i później te nieprzespane noce. Nic się nigdy nie składa w całość, ale czasem czuję, że to na tym ma polegać. Mam wyznaczone swoje miejsce. Jak go znaleźć? Tułam się często palcem po mapie. Wirują mi myśli i nie dają spokojnie spać. Przed oczami widzę kogoś twarz. Moja osobista chandra wiosenna, coś przed czym nie umiem uciekać. Biegnę ile sił w nogach, lecz nie potrafię. Z paznokci schodzi mi lakier. Włosy farbowane co siedem dni i Jego serce, którego nie zdążył wziąć ze sobą. Jest w moich rękach, a on jest z Tobą.


______________________________________________________________________________
  Ponad 790 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć! 

czwartek, 10 maja 2018

MOJA TERAPIA

Wiem, że nie jestem zazwyczaj obowiązkowa, a tutaj bywam dość rzadko- żałuję. Z całego szczęścia jakie mnie otaczało nie mogłam znaleźć w życiu elementu, który poprowadzi moje ręce ku kartce papieru by zapisać dane myśli- byłam za uradowana wszystkim, za bardzo zakochana, pogubiona w niebieskiej ciszy. Cały świat był wreszcie mój. Czułam to całą sobą. Po kilku niepowodzeniach pomyślałam, że musi być dobrze. Cieszyłam się, że nie jestem sama. Miałam obok kogoś kto był wszystkim co mi potrzebne. Pewnie znacie takie uczucie. Jednak u mnie zdarzyło się ono pierwszy raz, jak nigdy przedtem. Nie miałam nawet siły płakać, gdy zaczęło mi to szczęście wylatywać z rąk. Nie umiałam zatrzymać swojej własnej miłości. Chyba tak być powinno. Zapadła cisza.
Często wpadałam w histerię, a teraz siedziałam tylko przed laptopem i obiektywami aparatów. Musiałam się w czymś zatracić. Znaleźć miejsce na tej planecie, którą z dnia na dzień znienawidziłam za to co mi przyniosła, za to co musiałam przeżyć. Również za to że musiałam pożegnać się ze swoimi uczuciami i udawać znów zgniłą dziewczynę, która nie czuję kompletnie nic w swoim sercu. Jakbym była lalką, która pozbyła się balastu i ma poczuć wielką radość. Tak nie było. Zaczęła się moja terapia.
Jeździłam po najpiękniejszych miejscach w okolicy. Chciałam poczuć ich magię oraz ujrzeć przy tym cudowne zachody słońca- i tym razem sama. Żałowałam tego, że nie mam komu wskazać palcem tych pięknych widoków i przy nich wyjawiać swoje najgłębsze uczucia. Ja siedziałam tam sama- z telefonem w ręku, który od czasu do czasu wibrował na nowe wiadomości: "Wszystko jest dobrze u Ciebie?", odpowiadałam "Tak", choć nie czułam się pełna jak wcześniej, jakby mi czegoś ubyło w sobie. Kawałek serca zajadałam, by wypełnić tą lukę w swoim wnętrzu. Próbowałam najdziwniejsze potrawy jak i owoce. Nie przepadam za eksperymentami, ale było mi to potrzebne, by zapomnieć. Czułam się coraz lepiej. Wszystkie moje dni wyglądały jak szalone. Do dziś, do teraz kiedy to piszę. Lubię ten chaos, zawsze dzięki niemu zapominam o własnych myślach w głowie- czuję, że żyję. A piszę to wszystko po to, abyście wiedzieli, że to nie koniec świata jak zawsze ja myślałam. Serce mam puste, a jednak uczucia moje wciąż należą do tej osoby. Choćbym utopiła swoje myśli gdzieś indziej to będę wracać w miejsca gdzie było dobrze mi z tą osobą. Ale to nic złego, że popadacie czasem w obsesję i skrajne złe emocje. Ja miałam ogromne huśtawki nastroju i napady płaczu. Teraz nie mam siły na to, a w moim życiu pojawiają się ciekawe osoby, które swoimi dobrymi słowami zatykają mi wszelkie luki jakie posiadam w psychice jak i sercu. Cudowne mieć do kogoś napisać i wiedzieć, że ta osoba będzie zaraz obok. Wreszcie czuję, że nie będzie tak źle jak to pisane w moich myślach. Powstrzymuje się. Najważniejszą terapią dla was samych jesteście właśnie we własnej osobie wy. Nie ktoś dla was, lecz wy dla siebie. I nigdy to się nie zmieni. To ja ze sobą często rozmawiam przed lustrem oraz to ja w myślach mówię, że będzie dobrze jak nigdy. Wtedy w myślach mam tylko, że muszę pokazać, że się wszyscy mylili i dam sobie radę. Wstaję i idę. Zaparzam kawę, przypominam sobie te piękne oczy. Tonę. Mam pełno miłości w sobie dla kogoś kto to doceni. Ale mimo to nic się we mnie szybko nie wypala. Od tego uczucia wciąż płonę po nocach i czuję zapach perfum. Odpływam daleko. Ocknę się po chwili i zrozumiem, że za moment kolejne spotkanie. Szybkie ubranie się. Odwracam- uśmiech w lustrze mówi za siebie: "Do dzieła, powodzenia". Nagle wszystko zaczyna rozkwitać mi na majowy dzień. Na wiosnę. Jak moje serce woła o szczęście. Moje zielone oczy już inne- rozgrzane,ciepłe i radosne. Nie chcą ostygnąć, niech płoną jak ogień w te dni.









___________________________________________________________________
Ponad 780 osób lubi nas facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!