niedziela, 20 sierpnia 2017

wtorek, 25 lipca 2017

POROZMAWIAJMY O NAGOŚCI

Wszyscy potwornie boją się nagości. Uważają ją za skazę. Wręcz nie akceptują siebie, ani tego jacy są. Ukazanie kawałka piersi, czy większego dekoltu jest uznawane jako niższość, a porównania do tego tak bardzo nie lubię. Miałam to napisać poetycko. O rozbieraniu się, po prostu- o nagości, o tym jak ludzie nie są w stanie znieść ukazywania jej- dramat, albo dobra komedia. W której niestety jestem ja. Albo mnóstwo rąk będzie za mną, albo przeciwko mnie- nie wiem, zdania nie zmienię.
 "Pokazała kawałek biustu"- totalny brak poszanowania. Często to widzę, i słyszę. W tym wszystkim ja stoję na środku totalnie udająca obojętność.
Powiem Wam totalną tajemnicę. Możecie powiedzieć na ten temat co chcecie... Uwielbiam kobiece ciało, naprawdę. Nie wiem jakkolwiek to zabrzmi. Ja po prostu lubię na nie patrzeć. Kobieta ma cudowne kształty, w których ja się kocham do nieprzytomności. Czy to jest złe? Wydaje mi się, że absolutnie. Jednak dla wielu osób bardzo. Każdy widzi, to co chcę widzieć. Mogę się pod tym podpisać już teraz.
SUKIENKA- CLICK
Poszukujemy się w sobie zła, oraz dobra. Wyplątujemy ze starych skrawków złe nawyki,oraz błędy.
Lubię kobiece ciało. Kocham się w nim bez reszty. Gdy będzie spowiedź, przyznam się. Możecie mnie gnębić. Spójrz. Stoję w białej obcisłej sukience- serce mi się kołyszę jak na morzu falę. To jest piękne, seksowne, oraz według mnie oszlifowane jak diament. Kobiecość- nie pomyl jej z czymś innym. Piszę tu delikatnie, aby pobudzić Wasze zmysły. Weźmy łyk zimnej wody z cytryną i miętą. Nie umiem czasem opisać tego co bym chciała tak dobrze słowami. Każdy zrozumie mnie tak jak uważa najrozsądniej. Chciałabym widzieć wszystkie kobiety uśmiechnięte, pewne siebie. A co tak nie podnosi nas na duchu jak nie to, że wyglądamy jak milion dolarów? A to, że ubrałam się w elegancką sukienkę, to nic, spięłam włosy byle jak. Nie, aby się przypodobać, ale czuć się pewnie. Rozumiecie? Ważne jak czujecie się w głębi siebie, a strój, czy jego brak to uzmysłowienie sobie- tak czuję się najlepiej, i koniec. Nikt nie ma tu nic do powiedzenia. Czy osądzenia. Jesteś nikim-nie.
Szczerze, gdybyś stała przede mną teraz nago dosłownie naprzeciwko nie zauważyłabym w tym grama prowokacji. Większość gryzła by się w pięty, pogardzała. Widziałabym Twoje oczy, usta, nogi, i piękne lśniące nogi. Wszystko to co widzieć powinnam. Prawie jak artystycznie. Twoje wargi połyskujące od wiśniowej szminki. Zobaczyłabym Ciebie, całą- jak marzenie. A ty zdejmując z siebie kolejne ubranie, a za moment kolejne, nie odrywaj wzroku od moich zielonych oczu. Bo w powietrzu unosi się czar, którego nikt nie dostrzeże i nikt nie potrafi ugasić. Mnie za to zjedzą, ale Ty nigdy nie zechciej się ubierać.

"Zrozumieją kiedyś błędy. Przywykną do nagości. Ale nigdy nie stanie się ona powszechna. Uznana za niewinność"

SUKIENKA- CLICK











---> SUKIENKA- CLICK <--



"Zawsze bądź sobą i miej wiarę w siebie. Nie szukaj jakiegoś człowieka sukcesu i nie próbuj powielać jego osiągnięć. "

I to kochani tyle, mam nadzieję, że zrozumieliście cały przekaz. 
________________________________________________________________________________
Ponad 740 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!


środa, 19 lipca 2017

NIECH PRZECZYTAJĄ TO W NIEBIE

Bluzka- CLICK
Są wstrząśnięci. Pękają codziennie z podziwu nad tym co każdy robi ze swoim życiem. Budząc się bez celu od nowa. Wiem, że nie chcą, aby to przeszyło wszystkich od środka- ból i rozpacz. W niebie nikt nie rani, nikt nie odczuwa tego co dzieję się u nas- na ziemi. Zesłali do mnie pewnej nocy kogoś. Przyszedł bez zaproszenia. Odwiedził mnie w nocy, choć jego imienia nie znam do dziś. Nie przedstawił się. Przyszedł do mnie we śnie. Nie wiem co chciał mi powiedzieć swoją obecnością. Chciał chronić moje serce, ale jednocześnie przestraszył mnie jak nikt inny. Ubrany w czarny garnitur stanął przede mną i chwycił za nadgarstek. Nie zrobił tego co każdy chwytając za dłoń. Bez żadnych słów złapał mnie swoją ręką, a ja poczułam tylko jakby moje ciało zaczęło płonąć. Po policzku spłynęła łza, od tak. Nie panowałam nad tym. Spłynęła po moim gorącym policzku, który przytulony był tej nocy do poduszki. I więcej obiecałam sobie w myślach, że się nie popłaczę już nigdy. Jednak takie obietnice nigdy nie są trzymane do końca. 

Szłam spacerem. Z obcym sobie mężczyzną, który w moim śnie wydawał się bardzo przerażający. Nie dawałam nic po sobie poznać. Wokół przyglądał się ludziom, którzy wokół nas płakali, krzyczeli z rozpaczy, szukali swojej drogi, oraz nie wiedzieli gdzie ich miejsce, niektórzy nawet nie mieli gdzie iść. Siedzieli z piwem na ławce. A nad nami unosiła się wielka czarna chmura, która nie opuszczała nas ani na krok. Moje przerażenie było wymieszane z lękiem. Czułam się w jego obecności bardzo obco. Zastanawiam się kim on jest i dlaczego przyszedł akurat mi potowarzyszyć po tych głuchych ulicach. Wiedziałam, że muszę uciekać ile sił w nogach, ale nie mogłam zdobyć w sobie wystarczająco dużo siły by się sprzeciwić komuś kto wzbudzał w moim żyłach szybszy przepływ krwi. Przyszedł w końcu do mnie niespodziewanie. Tak po prostu przejść się ze mną po mieście. W Dzień Zmarłych ubiegłego roku.
Idąc nie zwracał uwagi na mnie, nawet raz nie spoglądał w moją stronę. Byłam pewna, że czuję wszystko co we mnie się kryje, w moim wnętrzu. Ale nie był pewny moich uczuć względem danych osób o jakich wspominał. Oprowadzał mnie po miejscach gdzie w moim życiu zostawiły ranę na sercu. Tam, gdzie stało się coś przykrego. Kazał mi omijać dane miejsca. Nie pchać się tam, gdzie mnie skrzywdzono. Mówił, że należy ratować ludzi przed tym, aby cierpieli. I choć czułam strach to jednocześnie mieszało mi się to z poczuciem troski, która od niego biła. Chciał mi pomóc. Ale to wszystko było tak zaprzeczające samo sobie. Pilnował mnie jak oka w głowie, jakby ktoś chciał mnie zabić za rogiem.
Wiedział wszystko. Co ludzie robią, jak się wyrażają w stosunku do siebie, oraz jak się nawzajem traktują. Wiedział również co złego zrobiłam w ostatnim czasie, jak i również co zrobiłam kilka lat temu. Przerażał mnie samą swoją wiedzą, jaką miał na temat każdego. Kazał się nie bać. Ale jak mogłam się nie bać? Ktoś szedł ze mną ściskając mnie za nadgarstek, tak abym nie uciekła. I nie wysunęła mu się z ręki.
Tam na górze się przewracają z rozpaczy. Gryzą sobie rękawy od ubrań. Jak można podpalać świat każdej nocy? Chodzić bez celu. Dawać siebie ranić. Nie uważać na słowa, zdradzać. Ludzie boją się najbardziej ludzi. I proszę... Niech przeczytają to w niebie. List ode mnie. Jeszcze nie jest za późno.










A Ty co byś powiedział/a jeśli mieliby to przeczytać w niebie?

 ----> Bluzka- CLICK <---
_________________________________________________________________
Ponad 740 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć! 

piątek, 9 czerwca 2017

ATRAMENT

Powrócę teraz tam gdzie lubiłam siedzieć całymi dniami. Czasem nawet połowa moich wieczorów była spędzona tam, pod gołym niebem. Od tak, bo miałam taki kaprys. Wracałam do domu wtedy, gdy wszystkie gwiazdy świeciły mocno i wyraźnie nad moją głową. Od samego świtu myślałam o tym miejscu. Bardzo pragnęłam zapachu, który się tam unosił. Zwłaszcza nocą. Pobudzał wszystkie zmysły. Był bardziej świeży i intensywny. Niekiedy unosiła się tam gęsta mgła, która robiła z tego miejsca mój prywatny i tajemniczy dom. Nie wzbudzał on jednak mojego strachu, ani odrobiny lęku.
Spędzałam tam większość lata. Lubię to miejsce. Czuję się tam jak u siebie. Bezpiecznie. Mogłabym wejść bez problemu do tej wody i powoli odrywać stopy od dna, a woda by mnie uniosła w tej białej sukience i trzymała tak mocno bym nie zeszła na dno. Jesteśmy złączeni sercem od środka. Gdzieś tam na dnie jest serce zakopane pod stertą mchu, które mnie woła i pragnie. Tak do granic możliwości. Czuję kiedy się zbliżam. I zna wszystkie moje humory na pamięć, wie kiedy jestem szczęśliwa, a kiedy mam ochotę płakać najgłośniej jak umiem.

Siedziałam na brzegu. Na gorącym piasku, który stygł, gdy tylko słońce chowało się za horyzontem. Byłam niczym zgubiona na małej plaży panna młoda, która właśnie uciekła komuś z przed ołtarza. Czasem się z tego śmiałam. Dziewczyna ubrana na biało z głęboką zielenią w oczach, która uciekała tam gdzie niebiesko zielone. Ta biel była tak czysta jak chmurki na niebie. Kojarzyły mi się z lekkością i czystością. Mój biały strój. Ulubiona sukienka. Była na mnie, a ja wtedy czułam się jak aniołek, który lata delikatnie nad miastem i następuję światłość. Coś niesamowitego. Aż ciężko mi to ubrać w słowa. Tak delikatne, na wzór mojej sukienki. Zawsze siedziałam tam z wielkim notesem, który przypominał mi coś słodkiego, albo bardziej gorzko słodkiego. Był różowy- jak środek mojego lata. Bo to lato było najlepsze ze wszystkich. Ale czemu to moja mała tajemnica. Opisałam w nim wszystkie swoje dni, i humory. Wydaję mi się, że bardzo chciałam opisać w nim coś swojego. Jakiś swój skrawek uczuć. Nie mam pojęcia jak mi to wyszło. Nigdy nie doczytałam całości. Dlaczego? Każda karta przeze mnie zapisana od góry do dołu była odrywana za moment gwałtownym ruchem. Jednak nie pozwalała mi jej porwać żadna siła. Chyba to moje serce. Które wkładałam w każdą linijkę. Wrzucałam strony z notesu do jeziora. Jedna, po drugiej. Tak po każdej zapisanej stronie nie pozostało ani śladu. Byłam z siebie dumna, że wreszcie coś nie zostało przeze mnie zniszczone do końca. Gdy widziałam kartki falujące na wodzie myślałam o treści jaką one ze sobą niosły. Teraz atrament z długopisu zlewał się w jedną wielką kropkę, czasem w szlaczki, a czasem masę przecinków. To ja jestem tym atramentem, który uniósł się na wodzie. Kartką, która powoli z wiatrem zaczęła się rozpadać. Ciszą, jaka tam była non stop. To jezioro napełniłam swoimi łzami, oraz uśmiechem, który do tej pory odbija się od tafli wody. Usiądź tam kiedyś, weź głęboki oddech, a ujrzysz mnie. Gdy znajdziesz klucz do moich słów, i na myśl Ci przyjdzie to co chciałam tu opisać- momentalnie wypłynie z wody atrament. Złączysz się ze mną. Ale nie musisz się bać, tylko się uśmiechnij. A teraz puść moją dłoń, bo wpadniesz do wody, i pamiętaj... Widzimy się później. Moja jedyna wakacyjna niezapominajko.






















______________________________________________________________________
Z okazji tego. że zbliża się lato mam dla Was propozycję bikini. Sama w tym roku w swojej szafie mam mnóstwo wyboru jeśli chodzi o bikini i stroje kąpielowe. A jakie są Wasze stroje na tegoroczne wakacje?



                                                                       CLICK 


A Ty również masz własną niezapominajkę? I miejsce, w którym się unosisz nad własnymi myślami?
____________________________________________________________________________
Ponad 730 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!