wtorek, 12 grudnia 2017

ZMIAN PRAGNIE KTOŚ KTO NIE JEST KOCHANY

___________________________________________
Ten wpis kieruje do wszystkich tych, którzy wciąż chcą się zmieniać. Również to robię nieustannie. Czasem zastanawiam się dla kogo, bo mimo iż zostałam sama, ja wciąż chcę być dla kogoś. Wciąż pragnę być coraz lepsza w tym co robię, coraz to ładniejsza, chudsza i pewniejsza siebie. A to mylne na dłuższą metę... Chcę się zadowolić swoją osobą, gdy jestem sama. A jednak przeraża mnie fakt, że nikogo przy mnie nie ma. Spoglądając w lustro widzę, że nic się nie zmienia. Jestem taka uparta, a tylko częściej płaczę. 
_________________________________________________________________

Miesiąc temu zmieniłam swój kolor włosów. Przez te 30 dni mojego życia zdążyłam kupić już farbę 4 razy- wciąż mi coś nie pasowało. Niszczyłam swoje włosy, piłam duże ilości kawy, oraz herbaty. Chodziłam co tydzień po różnych barach w poszukiwaniu zapomnienia, ale go nie znalazłam. Pisząc to chcę objaśnić wiele istotnych szczegółów. Moja zmiana miała nieść za sobą wiele dobra. Mój uśmiech z rana mówiący, że wszystko jest dobrze miał być tego dowodem, ale tak było przez kilka najbliższych dni. Byłam pewna tego, że w późniejszym okresie da się zapomnieć. Iść inną drogą. A ja jednak zamiast chodzić swoimi ulubionymi ulicami w mieście i poza miastem wybrałam kompletnie sobie obce. Tak chciałam sprawdzić swoją granicę. I uznałam, że owe nie istnieją.
Zrobiłam swój własny pamiętnik, w którym spisane są w skrócie moje ostatnie dni tego miesiąca. Miała to być moja terapia. Chodziłam codziennie tam, gdzie chciałam, aby po prostu nałykać się świeżego powietrza i nabrać nadziei na kolejny dzień. Nie wiem dlaczego zebrałam się, aby napisać o tym właśnie tutaj. Uważam, że każdy miewa takie złe dni, oraz brak samoakceptacji w sobie. Bardzo schudłam, i zbladłam- zaczęło być to moim kompleksem. Zaczęły się mną zajmować nerwy, otulać mnie do snu i budzić mocno z rana. Natchnęło mnie wszystko do zmian, ale nie wiem czy chciałam się zmieniać dla siebie. Kiedyś mówiono dobrze, a teraz jedyne co słyszałam to sam fakt, że chudnę, a nie wiedziałam czemu. W końcu czułam się nawet dobrze. Prócz tego, że wieczorami siedziałam na łące, wpatrując się w niebo pełne gwiazd i zastanawiając nad tym co dalej.
Zawzięłam się mocno w sobie. Porobiłam kilka nowych zdjęć, oraz ubrałam tak jak najbardziej lubię- kobieco i z klasą. Czuję się już bliżej sobą, jednak wciąż mi czegoś braknie. I wtedy mieszając wszystkie myśli razem ze sobą doszłam do prostego wniosku... Wszystko da się zmienić w sobie, i na świecie jednak nie da się zmienić uczuć, i miłości. - na tym zdaniu skończyła się moja myśl w moim kilkudniowym pamiętniku. Tak bardzo zmian nikt nie pragnie, niż ktoś kto chcę zostać przez kogoś kochanym. Wtedy chce być lepszy nie dla siebie, a dla tej osoby. I takie jest koło nieszczęścia człowieka. 






















NARZUTA(pudrowy róż) - CLICK
BUTY- CLICK
BLUZKA- CLICK
KOLCZYKI- CLICK
____________________________________________________________
Ponad 770 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!

poniedziałek, 6 listopada 2017

NA ZGODĘ

"Palcem przejeżdżam po mapie - to ten moment kiedy się gaśnie. Choć chciałam to zabrać ze sobą do nieba, to niech będzie to marzeniem jakie pragnęłam. Zakopać bym chciała to na amen. Niech mnie więcej nie nachodzi lęk, przed stratą. Kilometry pokonać czasem trudno, lecz nie zawsze jest tak warto. Posypie się serce, rozłożę ręce. Czego chcieć więcej? Miłość się z nienawiścią posplatała. Nie chciałam być wiecznie za coś karana. Zapragnęłam zapachu świeżego jak las w czasie deszczu. Tańczyć bez końca w kroplach, otulona być promieniami słońca- łgałam. Widzieć tylko chciałam oczy jak ocean, bez końca się wpatrywać. Tego zażądałam, lecz nie dostałam.
Każdy chodnik zna już jego imię. Nie rzuca mi już kamieni pod nogi. Widząc mój mętlik tylko zadał pytanie, czy tkwić w tym dalej? Czy jest to tyle warte, czy pójdzie na marne? Nie odpowiedziałam. Zażartowałam sobie z samotności do dziś dotyka mnie mocno po skroni. Zażartowałam mocno z życia, i do dziś mnie nie chcę spotykać."


To co napisałam na górze jest fragmentem moich dzisiejszych myśli. Ostatnio wzięłam pod uwagę wszystkie przyszłe dni z tego miesiąca. Pisałam w każdy dzień jak się czuję, i co mnie trapi. Wychodziło zawsze to samo: "Czuję się niezbyt dobrze, a czasem już gasnę". Nie miałam o tym pisać, ale zmieniłam swoją fryzurę co można zobaczyć na zdjęciach. Moje włosy zmieniły diametralnie odcień. Teraz są nową częścią mojej osoby. Wiele razy staję powtórnie na nogi. Nie mogło być teraz inaczej. I choć czuję się dość marnie, to absolutnie to nie idzie w złą stronę. Teraz po kilku podejściach do pisania tego wpisu wreszcie mam na to ochotę. Rymy to powyższego tekstu przychodziły nagle, czyli jednak coś tam jeszcze mam ze swojego dawnego pisania. Cieszę się. Bo to jedyna rzecz jaka mi naprawdę z ręką na sercu sprawiała radość.
Teraz, Nowa ja. Choć brzmi to dość śmiesznie. Zauważyłam ciekawą rzecz, z resztą pewnie taką, którą wiedzą już wszystkie kobiety. My - drogie Panie - zaczynamy od włosów, zawsze. I to może nie jest powód do tego, że tylko wygląd zmieniamy wtedy w swoim życiu. Gdy siedziałam u fryzjera z farbą na głowię pomyślałam w głębi serca: "Natasza, będziesz odważniejsza, pewniejsza. Zaczynasz na nowo." I to prawda! Razem z nową fryzurą, zmieniło się moje patrzenie obiektywne na świat i życie. To jest potrzebne. Nie pogubisz się może wtedy totalnie, a znajdziesz drogę. Jakąś jedną i ona cię ukierunkuje. Ja zaczęłam od tych swoich włosów. Teraz może zmienię styl. Ale najważniejsze w tym to fakt, iż jestem szczęśliwsza, choć sama... lekko zagubiona, potargana od wiatru, niepoukładana we właściwy sposób to wreszcie jakaś lżejsza. Zeszły ze mnie nerwy, a ja podałam sobie rękę. Tak po prostu. Przyrzekłam, że to na zgodę. I parsknęłam śmiechem, znowu - czyli wróciłam, to nie poszło na straty.














KAMIZELKA- CLICK
PASEK DO SPODNI- CLICK
_________________________________________________________________
Ponad 760 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć! 

środa, 1 listopada 2017

ZNALAZŁAM SIĘ NA TINDERZE

Wydarzyło się to kilka dni temu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się zwieść losowi i tego dnia moje dłonie na telefonie wpisały w wyszukiwarce aplikacji: Tinder. Chciałam spróbować czegoś innego, oraz sprawdzić autentyczność znajdowania tam osób w pełni dla siebie. Śmiałam się, gdy ktoś mówił, ze znalazł tam prawdziwą bratnią duszę. Nie wierzyłam w internetowe znajomości. Zwłaszcza na tego typu portalach randkowych. Wybieranie ludzi dla siebie na Tinderze jest jak tasowanie ich względem urody. Ja postanowiłam się zagłębić w ich opisy o sobie, bo chciałam widzieć coś więcej, niż zwykłe zdjęcie profilowe. Nie twierdzę, że same zdjęcia przemawiały na dzień dobry. Bo znaleźć tam można było wielu pasjonatów fotografii, których zdjęcia podbijały moje serce, i było mi wszystko jedno co mają do zaoferowania swoją osobą. To jest mylne. Mnie zgubiło na amen.
Wiele radości miałam, gdy tworzyłam swój profil. Zdjęcia dobierałam jak najlepsze, oraz krótki wstęp o sobie. Był bardzo prosty, szczery i krótko opisujący moją osobę. Chciałam się przekonać, czy faceci faktycznie czytają wszystko o kobiecie, którą się zainteresują. Tak zaczęły się kilka dni sprawdzania portalu, który używało setki moich znajomych. Jednak nie na marne.
Zdążyłam poznać tam bardzo miłe osoby, ich zainteresowania, oraz pośmiać z żartów jakie ktoś mi opowiadał. Miałam do czytania wiersze, oraz propozycje do umówienia się na dobrą włoską kuchnię. A mało kto wie, że to moja ulubiona. Na takim profilu wszystko jest jasne. Podstawowe informacje są zawarte. Każda samotna kobieta powinna się otworzyć, i choć nigdy nie byłam za tym, aby szukać tam miłości to teraz to cofam.
Większość z tych osób chciało poznać kogoś do porozmawiania, coś jak ja. Dlatego również pisanie długimi godzinami było dobrym rozwiązaniem dla mnie w te zimne wieczory. Poznałam różne inne okolice blisko siebie. Dowiedziałam się również kilka dobrych faktów o mężczyznach, o których musiałam się przekonać i teraz już wiem! Bałam się, że trafię na kogoś nieodpowiedniego, i myślę, że nie jedna kobieta obawia się tego. Jednak nigdy nie można zamykać się na świat.
Pisałam z osobą, która tego szczęścia, i miłości potrzebowała. Padło wtedy słowo: Tinder. Zauroczenie teraz bierze górę, uśmiech nie schodzi z twarzy. Ja jestem podekscytowana tym, że jednak spróbowałam i się nie bałam. Wiem, że jest to potrzebne miejsce dla osób, które tego potrzebują, więc mój profil na dniach, skasuje, i wygaśnie. Znajomości odpowiednie pozostały do dzisiaj, i myślę, że nikt ich nie zamaże w pamięci. Na mojej buzi wciąż widnieje uśmiech, a serce wyskakuje z piersi. Koleżanka znalazła kogoś dla siebie. A ja napisałam wpis, w którym chciałam powiedzieć po prostu, że warto czasem zaryzykować, i się nie bać. Mój profil się rozpłynie, i powstaną nowe. A wy zastaniecie kiedyś z rana własne osobiste niebo, i się nie budźcie. Jest godzina 08:08 - ktoś cię pokochał, więc to nie poszło na straty. 



A Ty również jesteś na jakimś portalu randkowym?

Jakie są Twoje doświadczenia?


Sweter- CLICK

Zegarek- CLICK
Torebka- CLICK

____________________________________________________________________
Ponad 770 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!

niedziela, 15 października 2017

SZUKAJ SIEBIE

Nie wpatrywałam się nigdy w oczy innych osób- widziałam tylko swoje, zielone. Niczego im zazdrościć nie chciałam, bo wiedziałam, że to strata czasu. Powtarzać mogę: "Wyrażaj siebie najlepiej jak umiesz, rób to bez przerwy i ciągle." Weź przykład ze mnie. Ja codziennie próbuje znaleźć samą siebie. Chyba sobie sama gdzieś uciekłam. Przepadłam i się rozpłynęłam. Zauważam blask ze swoich oczu, w każdych innych oczach mijanych na ulicy. Mogłam go podarować. Odpłynął, uciekł, powędrował. Zostawił mnie bez wyszeptania mi do ucha, że kocha nad życie nawet w tym pędzie. Wtedy ostatni raz ujrzał go ktoś w moich oczach, rano- o świcie.
Wiem, że mówił, że muszę mieć w sobie trochę tego żalu, aby poczuć jak się unoszę. I będę się unosić tak codziennie do końca swoich dni. Jednak w tym żalu kazał mi się również nie zgubić. A ja przeszłam sama przez ulicę i się nie znalazłam do tej pory. Gdzie jestem? Te moje wesołe zawsze oczy. Moje słowa, i cała poezja jaką piszę wierszami w zeszytach na kartkach. Wysyłam w świat. Niech kiedyś wrócą, a Wam je zaśpiewam, wyrecytuje i zapiszę.
Nie ma mnie na łąkach, na których echo mojego głosu było noszone codziennie na metry.
Mogę tylko stanąć na molo i zacząć głośno płakać. Tak było w weekend. Oczy umalowane byle jak na wszystkie barwy ciepłej pomarańczy. Spytałam gdzie się podziewam. Gdzie moje zielone oczy, gdzie śmiech, który zawsze słychać. A woda nie drgnęła, nie powiedziała, nie szepnęła. Ja się rozpłynęłam. Szukaj mnie w odbiciu księżyca, szukaj na dróżkach, tam gdzie melodia miłosna jest grana. Kiedyś przybędę. Może i będę sama. Z tym smutkiem wtedy opuściłam samą siebie. Nie róbcie podobnie, nie wrócicie nigdy więcej. Może będę kopią czyjejś osobowości. Oddaj mi siebie. To długa wędrówka, nie wiem czy znajdę tyle czasu. Zaczynam się mierzyć z przeszkodami. Kiedyś może na siebie trafię. Zanim jednak znajdę sama, Ty szukaj bez końca, szukaj. Kochanie. Kiedyś się znajdziemy i zostanę z tobą na zawsze.


















BLUZKA- CLICK

KURTKA- CLICK

BUTY- CLICK

SKLEP- CLICK
________________________________________________________________________
Ponad 760 osób lubi nas na facebook'u! Ty również możesz do nich dołączyć!